Marzec – miesiącem homara! rss 2.0

Opublikowane 04.03.2010

Witam Państwa!


Postanowiłem oficjalnie rozpocząć na naszym blogu miesiąc króla skorupiaków i wyzwać na kulinarny pojedynek moich szanownych kolegów. Panowie jakie są Wasze wariacje na temat homara? Podejmujecie wyzwanie?


Inspiracją do tego jest festiwal homara, który we wtorek oficjalnie zaingurowałem w naszej restauracji The Oriental.


Z homarem kojarzy mi się jedna zabawna historia, którą co jakiś czas przywołujemy wraz z moim zastępcą Marcinem Sasinem.


A mianowicie w The Chef’s Table, najmniejszej restauracji w Warszawie, gdzie przyjmuję gości, dokonał rezerwacji pewien biznesmen. Cechą tego miejsca jest to, że na kolację przygotowuje moje własne menu degustacyjne, które ma być zaskoczeniem dla gościa. Oczywiście wcześniej przeprowadzam wywiad, co gość lubi, czego nie je, na co ma alergię i dopasowuję menu.


Ze wspomnianym Panem biznesmenem miałem już wszystko ustalone, gdy nagle dzień przed kolacją zadzwonił do mnie i powiedział, że ma ochotę na homara z konkretnej części świata. Sprawdziłem możliwości sprowadzenia tego skorupiaka u naszych dostawców, ale niestety w tym terminie nie było to wykonalne. Jedyne co przyszło mi do głowy to transport regularnymi liniami lotniczymi. Zadzwoniłem do towarzystwa lotniczego, wyrazili zgodę, wszystko wydawało się ustalone, gdy nagle oświeciło mnie i zapytałem jaka jest temperatura w luku bagażowym i czy homary dolecą do Warszawy żywe.


Niestety okazało się, że ze względu na panującą tam temperaturę było to niewykonalne. Samolot natomiast był w pełni obłożony, a jedyne miejsca, które pozostały to były fotele pierwszej klasy. Zadzwoniłem więc do mojego gościa i poinformowałem, że jego ukochane homary mogą zostać podane następnego dnia pod warunkiem, że przylecą do nas pierwszą klasą. Gość się zgodził, a my z Marcinem do tej pory śmiejemy się, że leciały przypięte pasami na najdroższych fotelach samolotu.


Cena tej kolacji była bajońska, ale nasz gość stwierdził, że było warto :-)


Natomiast ja dzisiaj jako początek homaromanii proponuję Państwu danie z kuchni chińskiej - homara grillowanego w sosie pieprzowym z warzywami z woka.


Artur

Homar grillowany w sosie pieprzowym z warzywami z woka

Składniki:

  • 1szt. homara
  • 2 szt. cebuli
  • 1 szt. papryki kolorowej
  • 3 ząbki czosnku
  • pieprz młotkowany Kamis
  • 0.1 l wina ryżowego
  • 0,1 l oleju
  • 0,1 l bulionu
  • sos ostrygowy
  • sos sojowy jasny
  • sos sezamowy
  • cukier
  • mąka ziemniaczana

Sposób przygotowania potrawy:

Homara w całości kroimy na pół i doprawiamy do smaku, szczypce lekko rozbijamy i wkładamy na rozgrzany grill na kilka minut. Paprykę kroimy w paski, a cebulę w piórka.

Na rozgrzanym woku smażymy warzywa z czosnkiem pokrojonym w kosteczkę i kruszonym pieprzem. Podlewamy winem – odparowujemy. Następnie podlewamy rosołem i doprawiamy do smaku. Zagęszczmy mąką ziemniaczana. Na koniec układamy homara na talerzu i polewamy sosem z warzywami.

Smacznego!


  • email
  • Facebook
  • Twitter
  • BLIP
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Digg
  • del.icio.us

Patronaty:

  • Gastronauci.plUgotuj to
Designed by: