Uroki degustacji wina rss 2.0

Opublikowane 04.03.2010

Wino, niezależnie czy białe, czerwone, czy różowe jest substancją tak bogatą zapachowo i smakowo, że jakakolwiek, nawet dość pobieżna konsumpcja, przy odrobinie skupienia, może być bardzo inspirująca.
 
Ćwiczenia z degustacji, jako że angażują wszystkie możliwe zmysły poza dotykiem, mogą stać się okazją do ‘tuningu’ swojego smaku, wzroku i zapachu. Nie mówiąc już o odświeżającym psychicznie działaniu takiego natężenia bodźców, którym epatuje przyzwoite wino. Trudnością pewną jest to, że nie chcąc oszukać nikogo, trzeba stwierdzić, że sporo wina potrzeba, żeby nasz aparat poznawczy nabył takiej przenikliwości, by bez pudła wskazać szczep i region.


Dzieje się tak, ponieważ najcenniejszą drogą nauki nowych zapachów jest poznawanie jeszcze nowszych. Często zdarza się, że przy degustacji wino nr 3 dopiero uświadamia nam, czym pachniało wino nr 2. Działa to na zasadzie kontrastu lub przerysowania.


Kontrast zachodzi, gdy po winie młodym i kwasowym pijemy dojrzałe i eleganckie, to wrażenie kwasowości pierwszego wina jeszcze się wzmaga przy piciu łagodnego. Często moc i intensywność aromatów wina następnego, przykrywa poprzednie wrażenie - ten chwilowy kontrast musimy uchwycić i zapamiętać. Eksperci wyróżniają około pięciuset aromatów zapachowych, trzymając się tej reguły trzeba spróbować około tysiąca win. Trudne, lecz nie niemożliwe.


Przerysowanie powstaje, gdy pijemy wina podobne, lecz ich klasa systematycznie wzrasta. Wina początkowe będą miały tylko delikatnie zarysowane zapachy, trudne do zdefiniowania. Jednak im dalej w las, tym ciemniej? Nie, jaśniej! Aromaty się wzmagają i łatwiej jest określić ich skład, jeżeli się powtarzają. Coś na zasadzie barejowskiego ‘lubię tylko te filmy, które już oglądałem’. Paleta aromatów jest ograniczona, często i systematycznie trafiać będziemy więc na coś, co już znamy.


Pomocna przy degustacji jest tzw. praca domowa. Przygotujmy się do poznawania win jeszcze zanim zamieszamy nimi w kieliszku. Załóżmy, że mamy w zasięgu ręki uzbrojonej w kieliszek, wina z Toskanii. Postarajmy się pierw zapoznać z zagadnieniem pod tytułem: ‘Co? Skąd? Dlaczego?’. Poczytajmy o apelacjach, glebach, klimacie – łatwiej będzie nam zlokalizować winiarza, zapamiętać jego wina. Ale co ważniejsze, dla każdej apelacji istnieją typowe szczepy i techniki winifikacyjne tworzące „styl” regionu. Zagłębiając się w te, dość niestety teoretyczne rozważania, gdy przystąpimy do degustacji – aromaty zapadną nam w pamięć tworząc wzór wina z danego regionu. Potem będziemy mogli się do niego odwoływać, porównując wina z innych regionów.


Załóżmy, że przeczytamy o toskańskiej apelacji Maremna, gdzie nad morzem, na piaszczystych glebach (bardzo podobnych do bordoskich żwirów) winiarze uprawiają krzewy winorośli i winifikują je w bardzo francuskim stylu. Pijąc te wina będziemy mieli nie tylko pogląd na nie same, ale również na wina z Bordeaux, które są dla nich wzorcem. Będziemy mieli również pogląd na sytuację winiarstwa włoskiego, które rozwija się w różne strony, dość luźno traktuje reguły apelacyjne i pielęgnuje trendy, które przynoszą wspaniałe wina. Trendy, naśladowane potem w innych włoskich apelacjach. W ten sposób za jednym zamachem zahaczymy o wiele tematów i win.


  • email
  • Facebook
  • Twitter
  • BLIP
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Digg
  • del.icio.us

Patronaty:

  • Gastronauci.plUgotuj to
Designed by: