W czym homar lubi pływać, oprócz Atlantyku… rss 2.0

Opublikowane 12.03.2010

Homar od zawsze nieuchronnie kojarzył mi się z hollywoodzkimi produkcjami z lat 80-tych, w których występował jako symbol luksusu i część nuworyszowskiej kuchni surf & turf, która łączy owoce morza i wołowinę, jako najdroższe z możliwych połączeń. Zamawiany był często przez obywateli amerykańskich włoskiego pochodzenia w połyskliwych dwurzędowych marynarkach, których kieszenie wypchane były używanymi banknotami dwudziestodolarowymi.


W tym odniesieniu budził nawet pewną niechęć rozwijającym się, jak Polska, kraju, gdzie rzeczywistość była bardziej szara niż białe mięso tego luksusowego dziesięcionoga. Z biegiem lat jednak zdążyłem się przekonać o niewątpliwych zaletach smakowych tego skorupiaka, jego białe mięso jest wyjątkowo smaczne i aromatyczne, a wątroba należy do prawdziwych rarytasów.  Doszedłem do wniosku, że te filmowe konotacje nie były do końca zasłużone, a amerykański kuzyn naszego raka nieboraka jest w istocie wspaniałym kąskiem.


Dobierając wino do homara, nie mogę się oprzeć starym przyzwyczajeniom i zdecydowanie wolę polecić wino ze Starego Kontynentu niż klasyczne “oaky chardonnay” z Kaliforni, mam kilka ulubionych typów:

  • Pierwsza para nóżek: SANCERRE, Domaine Bailly Reverdy, Dolina Loary – surowe i wycofane sauvignon blanc, przykład francuskiej arystokratycznej powściągliwości i wyższości wobec nowozelandzkich kulturystycznych i oszałamiających sauvignon’ów.
  • Druga para nóżek: CAPELLANIA, Marques de Murrieta, Rioja – jedno z większych zaskoczeń dla naszych zmysłów – wino wygląda i pachnie jak słodkie sherry, a smakuje jak wytrawna viura. Jabłka McIntosh, posmarowana masłem brioche, prażone migdały i mnóstwo wytrawnej siły czterdziestoletnich krzewów.
  • Trzecia para nóżek: MERSAULT, P.Bouchard, Burgundia – chardonnay w wydaniu, które zawstydza każde inne białe wino świata. Barokowy owoc, na który składają się owoce liczi, grejpfruta, melona, wsparty przez wyjątkowo silny mineralny kręgosłup.
  • Czwarta para nóżek: Muscadet Sevre et Maine, Pierre Luneau Papin, Dolina Loary – nawet mięso homara maczane w maśle ulegnie pod owocowo-kwasowym obstrzałem tego wina, ultra mineralne – prawie słone. Podawane nad brzegiem Atlantyku do owoców morza prosto z morza a nie z zamrażarki, jest proste i piękne, jak surowe ostrygi i klify w Dover.
  • Piąta para nóżek: IMYR Chardonnay, Roberto Ceraudo, Kalabria – z tej butelki wyziera na nas gorący klimat południowych Włoch i jedno z ciekawszych chardonnay pełne aromatów wanilii, gruszek, miodu akacjowego. Trochę szalone, jak pomysł by uprawiać chardonnay prawie na pustyni…

Gdy już przedrzemy się przez pancerz broniący dostępu do szczęścia i wydłubiemy mięso, możemy również skusić się na wątrobę homara, ale w tym przypadku nalezy być bardzo ostrożnym. Jeżeli homar nie pochodził z czystych akwenów, a dziś takich już niewiele, wątroba może zawierać szkodliwe dla zdrowia toksyny, kumulujące się w tym narządzie.


Degustację homara możemy zakończyć łykiem wina, które pozostawi nam na kubkach długi i przyjemny finisz. Polecam Gewurztraminer “Cuvee Laurence” 1996 z Domaine Weinbach, egzotyczny bukiet w nosie i kandyzowana cytryna podkreślona przez ożywczą kwasowość to już szczyt gastronomicznego hedonizmu.


Smacznego!
Paweł


  • email
  • Facebook
  • Twitter
  • BLIP
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Digg
  • del.icio.us

Patronaty:

  • Gastronauci.pl
Designed by: